Strefy gości i domowników w kuchni — gdzie kończy się swoboda

· 2 min read
Strefy gości i domowników w kuchni — gdzie kończy się swoboda

Zanim zaczniesz planować rozmieszczenie naczyń czy sprzętów, odpowiedz sobie na fundamentalne pytanie: jak często przyjmujesz gości i na ile są oni dla ciebie „stali”?  tutaj  właśnie od tej odpowiedzi zależy, jak wyznaczysz strefy gości i domowników w swojej kuchni. Jeśli jesteś gospodarzem, który uwielbia gotować przy towarzystwie, postaw na otwartą wyspę lub blat, przy którym goście mogą siedzieć, nie wchodząc Ci w paradę. Wyznacz im wtedy strefę „konsumpcji i rozmowy” – miejsce na talerze, sztućce, sosy i napoje, najlepiej poza zasięgiem Twojego głównego bloku roboczego. Z drugiej strony, jeśli cenisz prywatność, a wizyty są raczej formalne, wyraźnie oddziel część, w której parzysz kawę czy nakrywasz do stołu, od miejsc, gdzie trzymasz przyprawy „pod ręką” i codzienne śniadaniowe naczynia. Pamiętaj, że kluczem jest ergonomia – gość nie powinien blokować dostępu do zlewozmywaka, kuchenki ani lodówki, a Ty nie powinieneś wykonywać za jego plecami skomplikowanych manewrów z garnkami.

Praktyczna zasada jest prosta: cała zabudowa, która ma służyć codziennej pracy, czyli szafki z garami, patelniami, mąką czy robotem kuchennym, to wyłącznie Twoja enklawa. Tam nie ma wstępu nikt, kto nie pomaga w gotowaniu. Z kolei przestrzeń „gościnną” wyznaczają rzeczy, które możesz swobodnie pokazać: ładna cukiernica, ekspres do kawy, elegancki zestaw filiżanek, ale też koszyk z pieczywem. Te elementy powinny być zgromadzone w jednym, łatwo dostępnym miejscu, najlepiej blisko stołu lub aneksu jadalnego, tak aby gość nie musiał przeszukiwać szafek w poszukiwaniu szklanki. Rozgranicz też szuflady: górną, małą, przy blacie roboczym, przeznacz na codzienne sztućce, którymi jesz Ty i Twoja rodzina, a dolną, w barku lub komodzie, na serwis obiadowy i kieliszki. Dzięki temu naturalnie rozdzielisz strefy gości i domowników, a wizytujący nie będą czuć skrępowania, sięgając po coś, co jest ewidentnie „na co dzień”, ani Ty nie będziesz nerwowo pilnować, czy ktoś nie chwyci Twojego ulubionego noża.

Pamiętaj jednak, że ta granica nie musi być sztywna – w praktyce, po latach wspólnych spotkań, najlepsze kuchnie to takie, w których gość po pewnym czasie czuje się jak domownik. Zadbaj więc o kompromis: wydziel stały, otwarty blat na rzeczy „do dyspozycji” dla każdego, kto wejdzie, np. pojemnik z ręcznikami papierowymi, mydło w dozowniku i podstawkę pod gorące naczynia. Jednocześnie trzymaj w zamykanej szafce wszystkie przedmioty, które są dla Ciebie sentymentalne, bardzo delikatne lub po prostu nie chcesz ich myć po każdej imprezie. W ten sposób unikniesz sytuacji, w której musisz pilnować każdego ruchu zaproszonych osób, a jednocześnie zachowasz swoje sekrety kulinarne i porządek. Finalnie chodzi o to, by podział stref gości i domowników był dla Ciebie wygodny, a nie stanowił sztywnego regulaminu – Ty decydujesz, czy ktoś przesuwa się z krzesła na Twój roboczy blat, czy zostaje przy wyspie. Najważniejsze, byś po wyjściu gości nie czuł potrzeby gruntownego remanentu i by kuchnia nadal służyła przede wszystkim Tobie – do szybkiego śniadania, nocnej przekąski i codziennej, beztroskiej swobody.